Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, próżna jest wasza wiara

Teraz ogląda nas 1 Poszukiwaczy Pereł

28 stycznia 2012

Menu

WPIS

KSIĘGA GOŚCI


Wcześniejsze

2010
2009
2008
2007
Rok 2006
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
Rok 2005
grudzień
 listopad
 październik
 wrzesień
 sierpień
 lipiec
 czerwiec
 maj
 kwiecień
 marzec
 luty
 styczeń
Rok 2004
 grudzień
 listopad
 październik
 wrzesień

Św. Franciszek

rozdział 1
rozdział 2
rozdział 3
rozdział 4
rozdział 5
rozdział 6
Kult Jezusa Eucharystycznego
Zbiór Asyski cz. 1
cz. 2
cz. 3

Ciało Pańskie
prawdziwa radość

Ojcowie Pustyni

Abba Antoni
Inni Ojcowie

Różne

różaniec-modlitwa ubogich
Pochwała klepania modlitw
Jestem cienkim Bolkiem
Prawdziwa miłość czeka
Historia batoników orzechowych
Piękne jest to co mówisz
To ja...Paul!
Ludzie światowi
Alexis Carrel-MODLITWA SIŁĄ
Najistotniejsze orędzie
Pewna historia
Spowiedź-Św. Franciszek Salezy
Adoracja
Św. Jan z Dukli
dzieci i modlitwa
"180"

Jesteś tu
osobą.


"Im mniej się modlisz tym gorzej to idzie"

21/1/2012 rekolekcjach dla małżeństw

Zachęcam do wzięcia udziału w rekolekcjach dla małżeństw. To są naprawdę super rekolekcje. A co do strony to sam nie wiem dlaczego się nie otwierała. Rząd przegłosował, kontrolowanie wszystkiego. Może to było to :)




5/12/2011 Dwie namiętności dręczą duszę

Św. Teofan Rekluz (1815-1894), wybitny teolog i asceta rosyjski; rektor Kijowskiej Zofijskiej Szkoły Duchownej oraz Akademii Duchownej w Petersburgu, uczestnik misji rosyjskiej w Jerozolimie, kapelan ambasady w Konstantynopolu, w latach 1859-1855 biskup Tambowski i Szacki, a następnie Włodzimierski. W roku 1866 usunął się do pustelni w Wyrży, łącząc pracę pisarską z głębokim życiem modlitwy.

***

Diabeł nie ma przystępu do duszy, jeśli broni się ona przed namiętnościami, bo to tak, jakby była przezroczysta, diabeł nie jest w stanie jej zobaczyć; kiedy jednak dusza dopuszcza namiętność i jej się poddaje, staje się ciemna i diabeł ją widzi, szybko się do niej zbliża i za-czyna nią kierować. Dwie namiętności dręczą duszę: lubieżność i gniew, wściekłość. Kiedy demonowi udaje się omotać kogoś nićmi lubieżności, zostawia go samego z jego utrapieniami i więcej się nim nie zajmuje(np. pornografia, po wybuchu namiętności diabeł nie potrze-buje się takim zajmować). Jeśli jednak człowiek nie pozwala na to, by opanowała go lubieżność, demon zaczyna pobudzać go poprzez wściekłość i otacza go mnóstwem denerwujących spraw (które go wkurzają, irytują). Ten, kto nie potrafi rozpoznać oszustwa kusiciela, daje się opanować przez gniew (staje się nerwowy, w swoim wnętrzu poddaje się zdenerwowaniu, irytuje się i … popatrz z jaką pychą mówi do żony i do dzieci!), pozwalając wściekłości, by nad nim panowała, dając miejsce diabłu. I przeciwnie – ten, kto natychmiast opanowuje wewnątrz siebie atak nerwowości, wściekłości, opiera się demonowi, nie daje miejsca demonowi (zwłaszcza, kiedy gniew uznaje się za słuszny, uprawniony).
Tak więc nieprzyjaciel wciska się do duszy i zaczyna podsuwać myśli, jedna bardziej denerwująca od drugiej. Człowiek staje się szybko bardzo rozpalony, jakby cały był z ognia, z powodu niesprawiedliwości, które czuje, że się mu wyrządza: to ogień piekielny! Ten nieszczęśnik wyobraża sobie, że płonie sprawiedliwością, podczas gdy tak naprawdę w rozwścieczeniu nie ma żadnej sprawiedliwości. To jest złudzenie właściwe dla wściekłości, tak jak istnieje złudzenie właściwe dla lubieżności. Ten, kto natychmiast opanowuje wściekłość, rozprasza to złudzenie i odrzuca demona, tak jakby wymierzył mu potężny cios w klatkę piersiową... Bo to nieprzyjaciel nadaje błędowi wygląd tego, co słuszne i robi z tego wszystkiego wielką górę, tak by można było uwierzyć, że cały wszechświat zawali się, jeśli nie uda się osiągnąć satysfakcji, sprawiedliwości.
Mówicie mi, że nie możecie przestać odczuwać resentymentu wobec tej osoby? Wrogość? Dobrze, mówię wam: używajcie waszej agresji przeciw demonowi a nigdy przeciw wa-szemu bratu, przeciw jakiemukolwiek bratu. Niech stracę mój majątek, mój honor, moją chlu-bę, wszystko, nim zaatakuję część mego ciała, brata, który jest czymś najcenniejszym ze wszystkiego.

18/11/2011 Kochajcie Madonnę



"Tym się zwycięża szatana" - mówił, biorąc do ręki koronkę Różańca.

Na dwa dni przed śmiercią, poproszony o ostatnie przesłanie dla wiernych, powiedział: "Kochajcie Madonnę i czyńcie wszystko, aby Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze".

Współbrat stygmatyka, o. Eusebio, zaświadczał: "Dyżurując w pobliżu Ojca Pio, czuwałem nad nim jak matka nad dzieckiem. Na krótkie chwile zasypiał - po takich przepiełnionych trudem dniach miał do tego pełne prawo. Wiele razy próbowałem wyjąć z ręki śpiącego różaniec i zastąpić go innym. A choć brzmi to nieprawdopodobnie, nigdy mi się to nie udało - nawet podczas snu ten święty człowiek nie przestawał ściskać w palcach (które przez to nabawiły się nawet odcisków) swojej "broni", jak zwykle nazywał sznur różańcowych paciorków".

7/11/2011 "180"

"180"


Tłumaczenie możesz uzyskać przez wciśnięcie "CC"

28/10/2011 o feministkach i autorytetach

Wanda Półtawska: O FEMINISTKACH

Feministki nie walczą o prawa kobiet, tylko walczą o mit, który sobie wyobraziły. Każda z feministek co miesiąc jest gotowa być matką. Jej organizm, organizm kobiety jest na służbie życia. I „sanktuarium życia” nazywał Ojciec Święty organ rodny kobiety, a ją strażniczką życia. A w niej się dzieje cud nowego życia. Nikt nie ma takiego przywileju. Pan Bóg uprzywilejował kobietę. W jej ciało oddał ciało własnego dziecka. To jest prawda o kobiecie. Jest mi szkoda feministek. Feministki nie widzą sensu właściwego życia ponieważ nie uwzględniają śmierci, ani wieczności.

O AUTORYTETACH

Dzisiaj młodzi ludzie nie maja autorytetów. Dzisiaj nawet rodzice nie zasługują na podziw. A młodzież chce podziwiać! To jest to, co Ojciec Święty mówił w Paryżu. Obcowanie człowieka z człowiekiem jest na bazie podziwu. Wzajemny podziw i wzajemna czułość.
Ustalając z Ojcem Świętym, młodszym biskupem w Krakowie, program duszpasterstwa rodzin, robiliśmy program zajmowania się dziećmi od przedszkola do uniwersytetu, jednocześnie zajmowania się ich rodzicami i nauczycielami. W tej chwili staram się bardziej wychować rodziców niż ich dzieci, dlatego, że dzieci przejmują od rodziców to, co mają rodzice. Jak w rodzicach jest zero do przekazania, to dzieci korzystają tylko z tego, co świat niesie. A dom powinien ochronić młodzież przed światem.
Jest zagrożona rodzina. W Polsce co roku zwiększa się liczba rozwodów. On (Jan Paweł II – przyp. Ja) cierpiał nad tym, dlatego tyle dokumentów, tyle kongresów, tyle inicjatyw, żeby ratować zagrożoną świętość rodziny.

24/10/2011 Akcja Różańcowa TFP kontra ”okupacja Wall Street”

Akcja Różańcowa TFP kontra ”okupacja Wall Street”

Aż 200 tysięcy Amerykanów wyszło w ub. sobotę, 15 października b.r., na ulice w 7,5 tys. miejsc w całych Stanach Zjednoczonych, by publicznie odmawiać Różaniec w intencji wynagradzającej Matce Bożej za grzechy bluźnierstwa i by modlić się o mądrość dla rządzących. Mimo tak licznego udziału Amerykanów, żadne medium nie zainteresowało się akcją Amerykańskiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji Rodziny i Własności (TFP).

W akcji różańcowej, odbywającej się w miejscach publicznych powszechnie odwiedzanych przez Amerykanów, chętnie uczestniczyło wiele osób, by w ten sposób dać świadectwo swojej wiary i przywiązania do tradycyjnych wartości. Akcje koordynowała kampania America Needs Fatima, działająca w ramach TFP. Było to już piąte tego typu spotkanie. Co roku uczestniczy w nim coraz więcej osób.

Uczestnicy akcji różańcowej, która odbyła się m.in. na słynnej Piątej Alei w Nowym Jorku przy placu Rockefeler Center – chyba najbardziej uczęszczanym miejscu w tej wielkiej metropolii – nie wzbudzili żadnego zainteresowania mediów, które chętniej relacjonowały tzw. okupację Wall Street, choć brało w niej udział tyle samo osób.

Jak pisze jeden z członków TFP „demonstracja wiary uczestników akcji była bardzo budująca”. Na terenie samego stanu Nowy Jork odbyło się w sumie 200 takich spotkań.

Uczestnicy pochodzili z różnych środowisk i pragnęli dać publiczne świadectwo swojej wiary. Wszystkich łączyło przekonanie, że w obliczu problemów przed którymi stoi Ameryka, ludzkie rozwiązania nie są wystarczające. Ludzie głośno i z zaangażowaniem odmawiali Różaniec. „Odnosiło się wrażenie – jak napisał jeden z członków TFP – jakby sama Matka Boża była faktycznie królową placu przez krótki czas”.

To, co uderzało podczas akcji odmawiania Różańca w miejscach publicznych, to spokój i radość emanująca od jego uczestników, którzy intuicyjnie wyczuwali, że dokonuje się coś ważnego i doniosłego. Spotkania modlitewne były bardzo dobrze zorganizowane.

Media koncentrowały się jednak na relacjach z tzw. okupacji Wall Street, gdzie grupa anarchistów i lewaków próbowała wywołać entuzjazm przechodniów, waląc głośno w bębny.

Panował tam chaos i niepokój. Protestujący trzymali prowizoryczne transparenty z tektury z hasłami ekologicznymi i komunistycznymi. W sumie – jak podsumował to jeden z obserwatorów – „w tej grupie panowała atmosfera Woodstock. Pełno śmieci, porozkładane śpiwory i zniszczony trawnik na prywatnej posesji. Wyczuwało się duch rewolty. Protestujący pałali nienawiścią, jawnie okazując swoje rozgoryczenie”. Tłum m.in. wyzywał ulicznego kaznodzieję.

Właśnie tego typu wydarzenie było chętnie relacjonowane przez media krajowe i zagraniczne, podczas gdy nic nie wspomniano o akcji różańcowej ponad 200 tys. Amerykanów, którzy w inny sposób chcą walczyć z kryzysem.

Informacja z Amerykańskiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności




następne